Daj sobie spokój

Jest jak piosenka - dobry na wszystko. Na stres, na złość, na brak weny, na smutki i kłopoty. Pomaga na ból głowy, na uczucie pełności, na pieczenie oczu. Jest dobry na serce i ogólnie korzystny dla zdrowia - leczy ciało i duszę. Do tego jest całkowicie gratis, a jego zażywanie nie wymaga łykania niczego poza świeżym powietrzem.

Oczywiście, to spacer. Kiedyś spacerowanie było czymś normalnym, dziś często nie ma na to czasu. A badania naukowe dowodzą, że chodzenie dla naszego zdrowia jest zdecydowanie korzystne. Warto więc wyłączyć telewizor, zostawić komputer, wstać z kanapy i - samotnie, aby wyciszyć umysł, albo z przyjaciółmi, żeby było weselej - iść na spacer. Tylko gdzie?

Oto jedna z najpiękniejszych, albo i najpiękniejsza trasa w Grudziądzu:

Gdzie znajduje się Góra Zamkowa, nie trzeba tłumaczyć, choćby ze względu na widoczną z daleka wieżę Klimek. I właśnie tu, na Górze Zamkowej, zaczynamy nasz spacer.

Idąc główną drogą prowadzącą przez Górę, dochodzimy do ulicy Zamkowej. W miejscu, w którym się zaczyna skręcamy w lewo i zniszczoną asfaltówką (no, niestety) zbliżamy się do brzegu skarpy. Dalej idziemy w prawo, drogą pełną dziur i resztek asfaltu, ale za to z jak pięknymi widokami! Po lewej płynąca w dole Wisła prześwituje przez bujne krzewy bzu, a z prawej malownicza łąka, za którą dachy domów, a w oddali wzgórza okalające położone w dolinie miasto.

Jeszcze parę kroków tą nieszczęsną asfaltówką i wychodzimy na mały placyk, a tu ciekawostka - ulica Wędkarska, czyli grudziądzkie Kamienne Schodki. Ale my idziemy dalej prosto, pokonujemy kilka stopni i oto jesteśmy na Wiślanej Trasie Rowerowej. Z nazwy "rowerowa", jest jednak również drogą dla pieszych. O różnych porach dnia można tu, oprócz rowerzystów, spotkać biegaczy, osoby z kijkami trekkingowymi, spacerujące ze swoimi opiekunami pieski, innych spacerowiczów i nielicznych turystów. Szczęśliwie tłoku nie ma.

Za to widoki niesamowite! Ponieważ droga wyłożona kostką brukową jest równa i wygodna, można nie patrzeć pod nogi, tylko podziwiać wijącą się w dole wielką rzekę, a za nią pola, wzgórza, lasy... Jeżeli po wejściu na trasę pójdziemy prosto, dość szybko natrafimy na punkt widokowy (z ławeczkami), gdzie krajobraz Doliny Dolnej Wisły w okolicach Grudziądza ukazuje się w całej swojej krasie.

Można minąć punkt widokowy i iść dalej. Z lewej wciąż pięknie - bujna roślinność, Wisła w dole i wspaniała panorama za rzeką. Z prawej nieco gorzej - tereny wojskowe i powojskowe. Ta droga doprowadzi nas do ulicy Saperów, po przejściu na drugą stronę której znajdziemy się w urzekającym lesie na Górze Garnizonowej. Teraz droga będzie wiła się wokół ciężkich, ponurych murów Cytadeli Grudziądzkiej.

Ale dziś tam nie idziemy. Po nacieszeniu oczu niezwykłymi pejzażami, opuszczamy punkt widokowy, wracamy do schodków i tym razem udajemy się trasą prowadzącą w dół. Z górki zawsze przyjemnie.

Zwłaszcza, że wokół niezmiennie cudne okoliczności przyrody. Z prawej wzmocniona murkiem, pokryta różnorodną roślinnością skarpa, z lewej gęste krzewy, a przed nami zakola Wisły i lasy Nadwiślańskiego Parku Krajobrazowego. Gdy już zejdziemy z góry, droga skręca o 180 stopni i prowadzi nas z powrotem na Starówkę. Jeszcze przed wojną, a także w czasach PRL-u, była w tym miejscu popularna aleja spacerowa. Później całkowicie zaniedbana, ostatecznie została dokładnie wyremontowana i włączona do Wiślanej Trasy. Położona jest w połowie wysokości skarpy, więc idziemy jak po zboczu góry, teraz już Wisłę mając po prawej stronie.

Pod Górą Zamkową droga znacznie się rozszerza i dalej prowadzi pod spichrzami aż do fontanny z flisakiem i Bramy Wodnej. Krajobraz jest tu już inny - po prawej mijamy nadwiślańskie błonia, z lewej podziwiamy dostojne stare spichrze, przed nami zaś mała elektrownia wodna, stary młyn, a w oddali widoczny grudziądzki most i osiedlowe bloki.

I tu nasz spacer się kończy. Malownicze, ładnie zagospodarowane miejsce - w górze widzimy Bramę Wodną i Muzeum (dawny klasztor benedyktynek), obok mamy ujście kanału Trynka do Wisły i wspomnianą już mosiężną rzeźbę przedstawiajacą flisaka.

Niestety, trzeba wracać do swoich spraw. Ale o ileż lepiej się po takim cudownie relaksującym spacerze czujemy...

Opisana trasa tak wygląda wiosną, latem i wczesną jesienią, ale jest równie piękna o każdej porze roku. Zwłaszcza, gdy jesienią drzewa i krzewy przybierają bogatą, wielokolorową szatę lub zimą, kiedy na ziemi leży śnieg, roślinność pokryta jest szronem, a Wisłą powoli płyną lodowe kry. Spacer zachowuje wszystkie swoje walory niezależnie od pory roku. Chodźmy więc!